Tajlandia słynie z przepięknych widoków, cudownej pogody, miłych i pomocnych ludzi i z CUDOWNEJ KUCHNI! Na ulicach unosi się zapach orientalnych przypraw. Na każdym kroku można znaleźć uliczne stragany, gdzie miła Pani lub miły Pan przygotowują aromatyczne Pad Thai czy przepyszne tajskie zupy z kaczki lub wołowiny.

Początkowo obawiałam się zamawiania tradycyjnych dań w Tajlandii. Ten zapach był dość odpychający przy pierwszym poznaniu. Był ostro-słodki, zupełnie inny niż nasze dania kuchni polskiej. Sama zresztą też nie odważyłam się zamówić dania dla siebie na początku (poczekałam i spróbowałam z innego talerza, żeby się przekonać :)). I to mnie jednak nie przekonało.

Na szczęście nie minęło kilka godzin i zatęskniłam za tym smakiem, który cały czas czułam w ustach. Postanowiłam przy najbliższej okazji zamówić swoje pierwsze Pad Thai.

Wybraliśmy się na długi wieczorny spacer i po drodze mijaliśmy wiele straganików ze street food’em. Postanowiliśmy usiąść przy jednym z nich. Wyglądał on bardzo podejrzanie. Dość brudno, wokoło kilka kotów, niedaleko biegała duża mysz lub mały szczur. Nie zniechęciło to nas wcale. Po prostu trzeba do tego przywyknąć i odpowiednio się nastawić. 🙂

Zamówiłam moje pierwsze Pad Thai. Było przygotowane ze świeżych składników praktycznie na naszych oczach. Świeże warzywa, kiełki, makaron, orzeszki ziemne. I wcale nie było bardzo ostre, dostaliśmy natomiast na stolik cały zestaw różnych, różnistych przepraw. Mam wrażenie, że jak Tajowie widzą „białych ludzi”, to nie dodają takiej ilości przypraw jak Azjatom. Było przepyszne, choć obawiałam się skutków ubocznych po zjedzeniu tego dania. Absolutnie niepotrzebnie. Jedzenie uliczne w Tajlandii to najlepsze co ten kraj może zaproponować turystom.

Wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Ogromny, głęboki talerz Pah Thai kosztował w przeliczeniu na złotówki około 3 złote! W restauracji sporo drożej – nie warto!

Poza daniami Tajskimi na ulicach można znaleźć mnóstwo świeżych owoców w świetnych cenach. Poza tym grillowane czy smażone owoce morza. Co jakiś czas można także spotkać straganiki z czymś czego nie odważyłam się ostatecznie skosztować – pająki, węże, karaluchy, skorpiony i inne robale. Marzyłam o zdjęciu z takim stworem w ustach, ale się nie odważyłam 🙂

NIESTETY!

Niedługo po tym jak wróciliśmy do Polski dowiedziałam się, że rząd Tajlandii zakazał sprzedaży jedzenia na ulicznych straganach. Zakazali tego, co najlepsze w tym kraju, tego po co wiele osób jedzie właśnie do Tajlandii. To bardzo zła wiadomość. Ciekawa jestem tylko czy prawo to będzie przestrzegane (po cichu liczę, że nie!).

Więcej tutaj: klik

Teraz Pad Thai chodzi za mną od kilku tygodni. Wybieram się do tajskiej restauracji, ale wiem, że to nie będzie już to samo. Po prostu chyba trzeba się tam wybrać ponownie!

Ciekawostki – zbiór:

  • Pad Thai, na ulicy – 3 złote danie bardzo, bardzo duże
  • Zupka, na ulicy – około 2-3 złote
  • Alkohol – ceny jak w Polsce
  • Świeże owoce i soki w świetnej cenie, na ulicy
  • W miejscach jak McDonalds, KFC czy Burger King zestaw powiększony jest NAPRAWDĘ powiększony; w każdej tego typu knajpie jest kran do umycia rąk przed jedzeniem. Sosy nakładamy samodzielnie, ile chcemy. Jedzenie w tych miejscach jest jednak niesmaczne, nie polecam (sprawdzaliśmy, bo po kilku dniach nawet najlepsze Pad Thai się trochę nam przejadło :))

Polecam! Może sami mieliście okazję jeść tradycyjne tajskie dania? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *