Wioski na wodzie jeziora niedaleko Siem Reap to jedna z największych atrakcji turystycznych (poza Angkor Wat), ale kompletnie nie spodziewaliśmy się tego co zobaczyliśmy na miejscu.

Kambodża – WIOSKA NA JEZIORZE

Cała wioska charakteryzuje się tym, że wszystkie domy są na wodzie. Niektóre na palach drewnianych, a niektóre pływają, dosłownie, na oponach, tylko przywiązanie do dna sznurami. Wszystkie budynki wyglądają podobnie, fasady są kolorowe, przy wielu budynkach stoją zaparkowane łodzie. Ludzie pracują, łowią ryby, w domach są zwierzęta – zarówno domowe, jak i te gotowe do uboju.

cambodia kambodża
Z tego miejsca wypływaliśmy – łodzie wycieczkowe i kilkuosobowe.

Na wodnej wiosce znajduje się wszystko co ludziom potrzeba – sklepy, szkoła, kościół. Wydaje się, że niczego im nie brakuje do szczęścia.

kambodża cambodia village water

SKLEPY Z PAMIATKAMI I RESTAURACJA – Tonle Sap

Kambodża dba o przyjezdnych. Dla turystów został nawet przygotowany jeden budynek z pamiątkami za niebagatelne kwoty oraz restauracja, w której serwowano normalne dania. Tuż obok przechadzały się krokodyle.

cambodia kambodża croccodil
Pupil czy obiad?
NACIĄGANIE I ŻEBRACTWO

W łodzi, po drodze do wioski została nam opowiedziana smutna historia o tym jak podczas  powodzi dzieci straciły rodziców, teraz mieszkają w szkole i potrzebują pomocy, jedzenia. Można je wspomóc i kupić dla nich ryż (30 lub 50 kg) lub inne produkty spożywcze za grube dolary… coś już tutaj nam nie pasowało. Zostaliśmy zabrani do tejże szkoły, pochodziliśmy sobie po pływającym budynku, popatrzyliśmy na pięknie ubrane dzieci, sale, gdzie dzieci się uczą. Pokazali nam również puste garnki w miejscu zwanym kuchnią.

kambodża cambodia kids
Dziewczynka, która była uczennicą tej szkoły. Śliczna sukienka, plecak jak na ucznia przystało.

Historia faktycznie poruszająca i miejsce wyglądało na dość skromne, ale… no właśnie, jest tutaj jedno grube ALE. Byliśmy w Kambodży od kilku dni i już zdawaliśmy sobie sprawę jaką mentalność mają tutejsi ludzie. Kraj niesamowicie biedny, a ceny dla turystów są porażające. Powiedzieliśmy, że nie mamy przy sobie pieniędzy i wymigaliśmy się z tego interesu. Trzeba uważać, aby nie dać się nabrać, bo pieniądze z pewnością nie trafią nigdy do dzieci. Dzieci są tutaj „towarem”.

cambodia kambodża water village

Nasz kierowca-przewodnik całą drogę powrotną milczał. Podejrzewam, że miał spory % od sprzedaży ryżu i tej ciekawej historyjki. Po powrocie postanowiliśmy poszukać więcej informacji w internecie i takich historii, jak się okazało, mieli w zanadrzu jeszcze kilka innych (wojna, głód), aby jak najskuteczniej naciągnąć turystów.

KOSZTY (sumarycznie dla dwóch osób)
  • Wynajęcie łódki z „przewodnikiem” to koszt 50-60 dolarów i właściwie istnieje tylko niewielka możliwość negocjacji. Po prostu jest tylu turystów, że nie warto im schodzić z ceny.
  • Wynajęcie tuk-tuka z Siem Reap do portu kosztowało nas ok. 20 dolarów (kierowca nas zawozi na miejsce, czeka na nas i odwozi do miasta)

Niestety po tej wycieczce pozostał spory niesmak. Mimo wszystko jednak było warto, bo samo miejsce jest nieziemskie i niesamowite. I oczywiście należy mieć z tyłu głowy, aby uważać i nie dać się nabrać.

Po dniu spędzonym na jeziorze i we wiosce mam bardzo ambiwalentne uczucia. Z jednej strony widzimy biednych ludzi, biedne dzieci, które straciły rodziców w powodzi (jak twierdzili), domy dziecka, szkoły, kościół, nawet komisariat policji. Z drugiej jednak strony mieliśmy cały czas świadomość, że ktoś nas naciąga w najgorszy możliwy sposób, czyli na historie o głodzie i biedzie osieroconych dzieci.

Czy polecam?

Tak, zdecydowanie, ale pamiętajcie, że to jest Kambodża – nie dajcie się oszukiwać i naciągać na wasze dobre serce lub jego brak.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *